czwartek, 7 lipca 2016

Góry Stołowe bardziej foto niż relacja

Witajcie,

dzisiaj kilka zdjęć z naszego krótkiego urlopu w Górach Stołowych w Polsce. W Czechach 5 i 6 lipiec są dniami wolnymi od pracy, tak wystarczyło sobie wziąć urlop na poniedziałek i mieliśmy dłuuugi weekend. Celem wyjazdu były Góry Stołowe a dokładnie Szczeliniec i Błędne Skały.









  Borówki były wszędzie. Dla nas, mieszkających pod lasem, taki obraz to............. rzadkość, u nas w ogóle borówek nie ma. :(



 Gdy czytałam opis trasy w internecie znalazłam informację, że na Szczelińcu są niestety (lub jak kto woli stety) wykute w skale schody, no potwierdzam niestety są. Jedne takie, że normalny, zdrowy, dorosły człowiek plącze nogami i chwilami pokonuje po dwa a chwilami mają z 50 cm wysokości i wtedy trudno pokonać jeden...



Na szczycie.... tylko tam mieliśmy sygnał :P


Na instagramie ktoś to zdjęcie podpisał "piknik pod wisząca skałą" :)
Z Karłowa do Błędnych Skał poszliśmy po zielono/niebieskim, albo niebiesko/zielonym szlaku, widoki były zachwycające.
Zmokniemy? Nie zmokniemy?
Chwilami kolor nieba był wręcz kobaltowy.
Z takim przewodnikiem nie zginiesz - mam na myśli ubranie maskujące.
Błędne Skały przywitały nas tłumem zwiedzających, zrobienie zdjęcia bez pasażera na gapę graniczyło z cudem.


Droga powrotna wiodła przez szczyt Skalniak, a jego uroda wynagrodziła nam zwiedzanie Błędnych Skał w kolejce.


To był prawdziwy skalny ogródek - skalniak na Skalniaku 915 m.



Takie klimaty to ja lubię.




Koronkowy wzór korzeni wyrwanego drzewa.
Na koniec skała ze Szczelińca.

Czy tam jeszcze kiedyś wrócimy?
Dziś już normalny, roboczy dzień. Podczas naszej nieobecności porządnie popadało i ochłodziło się , tzn jest tylko 26 stopni, ale meteorolodzy już zapowiadają powrót afrykańskiego lata. Tak, że idę robić ogórki małosolne. Pozdrawiam.