piątek, 1 lipca 2016

Juka tu, juka tam czyli JUKATAN !!!

Witajcie


Letni ogród zaczyna rozkwitać jukami.
Poświęciłam się i policzyłam. I jest jak w tytule "juka tu, juka tam". W samym przedogródku mamy ich 47 szt, za chatą 55 szt a 8 szt czeka w doniczkach na posadzenie. Ile wywiozłam do rodziny i rozdałam nie pamiętam. Trochę się tego napewno uzbiera. Mama ma, siostra ma, ciocia ma, córcia ma i może jeszcze ktoś ma...



Najwyższy kwiat ma wysokość ponad 2,5 m i jest tak ciężki, że musiałam go podeprzeć kamieniami.

To ten w tle, jako, że w tle, to nie widać że 2,5 ., ale widać że się już zaczyna przechylać.


Tu, już wyprostowany :)
Gdy dwa lata temu kupiliśmy chatę z celem generalnego remontu, kupilismy wraz z chatą stary mocno zarośnięty ogród. A w owym własnie ogrodzie rosły "juki matki", do juk miałam podejście takie sobie, niespecjalnie mi się toto podobało, kojarzyły mi się z uschniętymi, przekwitłymi badylami i brązowymi liśćmi. Podczas prac, krzaki juk (nie były to pojedyncze egzemplarze ale duże rozrosnięte krzaczory/skupiska pojedynczych juk) zostały wykopane i najnormalniej w świecie wyrzucone. W piekielnym upale jaki panował tamtego lata, szybko uschły, ehhh tyle materiału poszło z dymem, jak sobie teraz pomyślę to mnie lekko ściska. Po pewnym jednak czasie okazało się, że podczas wykopywania owych krzewów zostały pocięte ich korzenie i z każdego takiego kawałka korzenia, wyrosła nowa juka. Któregoś dnia na nowo założonym trawniku doliczyliśmy się 39 szt. A to był dopiero początek. Łopata w dłoń i sadziłam te wszytkie maleństwa do doniczek a rok później już do ziemi i tam rosną najlepiej. Nie wszystkie młode juki, te wykopki przeżyły, ale i tak się jak widzicie sporo uzbierało :).

Dwa lata temu, przed wjechaniem sprzętu ciężkiego.
Miesiąc po posadzeniu, czyli dokładnie rok temu.
Jako, że mam "lekką rękę" do rozsypywania nawozów, a ostatnio do podlewania gnojówką z pokrzyw juki rosną jak szalone. Młode wyrośnięte liście jeszcze nie zdążą zesztywnieć a już osiągają wys ok 80-100 cm, dlatego część z nich związałam na czas silnych wiatrów, żeby mi nie połamało liści. Tydzień, lub dwa później ściągam klipsy i wtedy liście stoją już wyprostowane. Wiem, wiem skakania przy tym trochę, ale nie podobało mi się że młode, piękne, zdrowe ale jeszcze jasno zielone liście sie łamały, zwisały pod jakimś dziwnym kątem a czasem i cały środek/sece potrafił fiknąć na bok. Po pewnym czasie liście z jasno zielonych zmieniają barwę na ciemno zielona i stają się sztywne. Taki jest mój sposób, możecie wypróbowac na własną ofkors odpowiedzialność :). No chyba, że macie jakieś inne swoje wypróbowane sposoby, to chętnie skorzystam.


Jasnozielone młode liście, razem ze środkiem się przewracają, 
a tu się łamią,

Pierwsza juka ma związane liście u nasady.



Często mi się zdażało, że po przesadzeniu rośliny z doniczki na grządkę i bez rozrywania bryły korzeniowej roślina zwiędła, środek i młode liście się przewracały. Wtedy podpierałam roślinę i lekko cieniowałam. Po podlaniu i kilku dniach w takich warunkach juki zbierały się spowrotem do życia. Najważniejsze, to myślę sobie, nie należy się zniechęcać. Jako, że ogród nie jest ogrodzony, przylega do lasu sarny na które się uskarżam są jego częstymi gośćmi, ale śmiało mogę juki polecić do takiego ogrodu, sarny i owszem wykazują zainteresowanie jukami. Próbują czy da się to zjeść, pozostawiając ślady tych prób w postaci wymemłanego kawałka liścia, z którego sterczą włókna, ale już nie kontynuują wszystkożerstwa i przynajmniej juki w moim ogrodzie mogą sobie rosnąć do woli. Od pewnego czasu spisuję sobie rośliny, które sarnom nie smakują. Wstawię kiedyś taki post. Pamiętam jak sama przeglądałam internet i jak mało takich spisów roślin znalazłam.

Wczoraj odwiedził nas sąsiad i powiedział, że go przekonaliśmy. :) Ma w swoim ogrodzie krzew juki i od kilku lat planuje go wyrzucić a gdy zobaczył jak u nas juki rosną i jak kwitna to stwierdził że i on da swoim szansę. :) Nooo dobra musiałam mu obiecać że go trochę wesprę trawami na jesień ( na jesień jak na jesień, stipa się mu podoba, więc pozbieramy  za tydzień nasiona i ma siać).


 Dziś leniwy, nieogrodowy dzień, w nocy po raz pierwszy od ponad miesiąca padał deszcz i wszędzie jest mokro - czytaj będą rosły grzyby :) :) :) :)

Tak, miłego i pogodnego weekendu kochani!